PATRON SZKOŁY

Gen. Dezydery Chłapowski

tarcza2Jest od roku 1979 patronem naszej szkoły.

Pochodził z zamożnej rodziny wielkopolskiej. Był  on przykładem wzorowego gospodarza, dzielnego żołnierza i wielkiego patrioty. Urodził się 23 maja 1788 roku w Turwi lub Śmiglu. W młodości kształcił się w berlińskiej szkole wojskowej. Czynną służbę rozpoczął w 1806 roku w szeregach gwardii honorowej, utworzonej w Poznańskiem dla Napoleona. Brał udział w kampanii 1807 roku na Pomorzu. Za zdobycie Tczewa odznaczony został krzyżem Legii Honorowej, a w 1809 krzyżem Virtuti Militari.

Podczas oblężenia Gdańska dostał się do niewoli i był przez pewien czas internowany w Rydze. Po powrocie do kraju został adiutantem gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. Chłapowski cieszył się dobrą opinią i zaufaniem Napoleona. W 1808 roku został powołany na dwór cesarski do Paryża. Za swe zasługi otrzymał tytuł barona cesarstwa z dotacją 4 000 franków. We Francji uzupełnił studia wojskowe. U boku Napoleona wziął udział w kampanii hiszpańskiej, austriackiej, moskiewskiej i saskiej. Niezadowolony z polityki cesarza wobec Polaków, w 1813 roku podał się do dymisji.

drzewo chłap1

W lipcu 1815 roku zakupił od ojca majątek Turew i Rąbiń. Odbył kilka podróży do Anglii i Szkocji, gdzie zaznajomił się z zasadami nowoczesnego rolnictwa. Zdobywał wiedzę z zakresu agronomii, leśnictwa, obsługi nowoczesnych maszyn i narzędzi rolniczych, którą wykorzystał po powrocie dokraju w majątku rodzinnym. Był pionierem zabezpieczania gleby przed nadmiernym wysychaniem i oziębianiem, a samych upraw przed szkodliwymi wpływami atmosferycznymi. Dążył do poprawy sytuacji ekonomicznej i podniesienia poziomu umysłowego chłopów. Zastosował je w rodzinnych posiadłościach, które wkrótce osiągnęły najwyższy poziom w kraju i stały się wzorem dla innych ziemian, pragnących unowocześniać gospodarkę w swoich dobrach. Około 1820 roku gen. Dezydery Chłapowski wprowadził w Turwi racjonalne metody rolnicze (pasy zadrzewień jako osłony wiatrochronne pól, płodozmian, rośliny pastewne, wzorową hodowlę bydła i owiec, itd.) zbudował cukrownię, gorzelnię, browar, szkolił młodych rolników. W 1821 roku ożenił się z o 5 lat młodszą Antoniną Grudzińską. Wychowali trzech synów i dwie córki. Przeżyli wspólnie 36 lat.

Od 1830 r. był wicemarszałkiem sejmu prowincjonalnego Wielkiego Księstwa Poznańskiego, przyczynił się do prawnego uwłaszczenia chłopów.

Gdy wybuchło powstanie listopadowe, przedostał się na teren Królestwa Polskiego i wraz z 3 tysiącami przybyłych z Wielkopolski ochotników włączył się do walki. Brał udział w bitwie pod Grochowem, był jednym z dowódców oddziałów wojskowych, wysłanych na pomoc partyzantom litewskim. Mając 43 lata (1831 r.) został mianowany generałem brygady, a kilka miesięcy później – generałem dywizji. Za udział w powstaniu   władze pruskie skazały go na 2 lata więzienia. Karę ową (skróconą do kilku miesięcy) odsiadywał w twierdzy koło Szczecina w roku 1833. Nie był to czas zmarnowany, wówczas to bowiem napisał książkę „O rolnictwie”. (wydana w 1835 w Poznaniu).

W ciągu swojego życia dużo podróżował, m.in. do Francji, Niemiec, Włoch, Anglii, Szkocji, Irlandii, Szwajcarii. Był człowiekiem pobożnym, uczynnym i bardzo skromnym. Napisał „Pamiętniki” o swej służbie napoleońskiej i o powstaniu listopadowym, które ukazały się w Poznaniu w 1899 roku, jak również wiele artykułów o tematyce rolnej. Umarł w Turwi, 27 marca 1879 roku, 22 lata po śmierci żony.

Krystyna Nowak

Od czasu nadania szkole imienia Chłapowskiego kolejne roczniki poznawały, jakim był człowiekiem i czego udało mu się dokonać. Uczniowie pisali o swoim patronie wiersze i różne teksty. Niektóre z nich udało się zachować. Oto one:

Moja Turew

Piękna jest Turew i okolice

Dobrzy sąsiedzi, kochani rodzice

Wioska ta-super, prawie ideał

Wiedział to Chłapowski generał.

 

Zostawił nam pałac, nauczył rolnictwa.

Jesteśmy dumni z tego dziedzictwa.

Tutaj się uczę, tutaj dorastam.

Będę tu mieszkać, nie lubię miasta.

 

Pracować będę na chwałę mej wioski

Sławić podobnie jak nasz Chłapowski.

Na całym świecie będę wołała:

Turew to moja ojczyzna mała!!!

(Anna Halaburda)

Dezydery Chłapowski

 

Dezydery Chłapowski to człowiek wspaniały.

Sadził pasy wiatrochronne,

By po polach wiatry nie hasały.

Dbał o rolnictwo: wprowadzał nowości,

By praca rolnikom sprawiała dużo radości.

 

Pochodził z Wielkopolski,

Kochał ziemię, ludzi i zwierzęta

I dlatego go każdy pamięta.

Walczył w armii Napoleona,

Bo wolność Polski była utracona.

Bóg i Ojczyzna o nim pamiętali

I jego imieniem Szkołę Podstawową w Turwi nazwali.

(Olena Taczkowska)

 

Choć wiersz ten nie jest o mnie,

To powiem bardzo nieskromnie,

Bo chyba jeszcze nie wiecie

Że mam moje miejsce na świecie.

Turew, bo o niej tu mowa,

Zimą nieco senna, wiosną kolorowa.

Wśród pól i lasów ukryta w zieleni

Jest moim miejscem na wielkopolskiej ziemi.

Typowo rolnicza wcześniej mało znana

Do czasów Chłapowskiego, teraz podziwiana,

Przez turystów, badaczy chętnie odwiedzana.

Zapraszam do Turwi przyjedź tu koniecznie!

Odwiedź pałac stary, stań na kamieniu

Posłuchaj przez chwilę opowieści parku…

O człowieku, co uczył przeszłe pokolenia,

Że tylko dzięki pracy wszystko na lepsze się zmienia.

(?)

Patron

A nasza szkoła jest dumna z tego,

Że nosi imię Dezyderego.

Bo zacny to Polak i wielki patriota,

Nieobce mu były pola i wiejska wspólnota.

Żelazne pługi w ziemię się wryły,

Akacjowe drzewa kwieciem się okryły.

Wprowadzał takie metody postępowe:

Szanował i tradycję, i rozwiązania nowe.

Walczył u boku Napoleona,

Gdy wolność Europy była zagrożona.

Honor i Ojczyzna były mu nakazem,

Nie trwożył się żadnym żołnierskim rozkazem.

(Natalia Jurga)

(…)

O Patronie nasz

Pałac w Turwi masz.

W wielu bitwach udział brałeś,

Rolnictwem się zajmowałeś,

O tym książkę napisałeś.

(Anna Tomczak)

 

Praca konkursowa Pauliny Oleszczuk, (9 lat) laureatki konkursu międzyszkolnego organizowanego przez SP w Iłówcu

„Moje spotkanie z Dezyderym Chłapowskim”

Pewnego letniego ranka wstałam i poszłam na taras. A tu widzę kogoś ubranego w mundur wojskowy, jak patrzy na park. Ogarnął mnie strach. Powoli podchodziłam do tej postaci, żeby jej dotknąć, czy jest prawdziwa, czy po prostu wyobraźnia płata mi figle. Już dzieliły mnie centymetry od dotknięcia go, kiedy mnie usłyszał i się odwrócił. Zmarszczył brwi.

–      Co ty tutaj robisz? – spytał.

Serce zaczęło mi szybciej bić i o mało co nie zemdlałam. Ale udało mi się jeszcze wyjąkać:

–      Ja tutaj mieszkam – odpowiedziałam drżącym i niepewnym głosem.

Bardzo się zdziwił, gdy mu to powiedziałam. Obejrzał się wokół siebie.

–         To jakieś nieporozumienie, ja tutaj mieszkam i to jest MÓJ pałac – powiedział zdenerwowany. Jestem Dezydery Chłapowski.

Bardzo się wystraszyłam.

–      Jest 2013 rok i tutaj w pałacu jest Stacja Badawcza Instytutu Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN, mogę panu udowodnić że to jest już 2013 rok, proszę tylko zaczekać – i pobiegłam do mieszkania założyć buty. Dezydery Chłapowski czekał już na mnie koło drzwi wyjściowych. Oprowadziłam go po Turwi. Pokazałam, jak wygląda obecnie wieś. Dziwił się na każdym kroku. Ciągle zadawał pytania. Wszystko go interesowało: budynki, sklepy, szkoła nosząca jego imię i wiele innych rzeczy. Zatrzymaliśmy się na dłużej przy gorzelni. Sam, jak twierdził, zbudował ją. Tutaj przetwarzał swoje zbiory z pól. Początki jego pracy na roli były trudne. Ludzie tutaj zamieszkujący nie chcieli wprowadzać zmian w swoje uprawy. Pobyt generała za granicą i zdobywanie wiedzy rolniczej, a następnie wprowadzanie tej wiedzy na własnej ziemi, wpłynęły na rozwój rolnictwa w Wielkopolsce.

Bardzo się zdziwił, gdy ktoś do mnie zadzwonił i zobaczył w moich rękach telefon. Jak już skończyłam rozmawiać, Dezydery Chłapowski wziął ode mnie komórkę.

–         Co to jest? – spytał zdziwiony. Odpowiedziałam:

–         To jest telefon komórkowy. Dzięki niemu mogę rozmawiać z innymi osobami na odległość.

Wróciliśmy do parku. Chodziliśmy alejkami parkowymi. Kiedy przechodziliśmy obok dębu o imieniu „Dezydery”, generał zaczął wspominać:

–                    Pamiętam, gdy jechałem na Powstanie Listopadowe modliłem się przy tym drzewie, był tu zawieszony krzyż – powiedział. Wcześniej walczyłem u boku Napoleona. Byłem jego adiutantem. A mój ojciec w tym czasie gościł go w Turwi. Gdy przestałem być żołnierzem, zająłem się rolnictwem. Zatrudniałem wielu ludzi. Hodowałem owce, uprawiałem ziemię. Wszystkiego nowego nauczyłem się w Anglii i Szkocji i wprowadziłem u siebie. Plony były coraz większe, zatrudniałem coraz więcej ludzi. Pomagałem moim kolegom z czasów wojskowych. Mogli oni znaleźć u mnie schronienie.

Zaczęłam się zastanawiać:

–         To kim Pan właściwie był? – spytałam.

Dezydery Chłapowski wyglądał na bardzo zamyślonego i zaczął mówić:

–         Byłem rolnikiem, filantropem i żołnierzem.

–         A kto to jest filantrop ? – zapytałam.

Dezydery Chłapowski spojrzał na mnie.

–         Filantrop to taki człowiek, który pomaga biednym ludziom- powiedział.

Dziękuję Panu za opowiedzenie mi tej historii, tyle lat mieszkałam w pałacu, nie spodziewałam się, że przeżyję coś tak nadzwyczajnego jak spotkanie z Panem.

Po pewnym czasie ocknęłam się i nadal nie wiem czy to sen, czy to wydarzyło się naprawdę.

Praca konkursowa Uli Michałkowskiej (10 lat) laureatki konkursu międzyszkolnego organizowanego przez SP w Iłówcu

„Moje spotkanie z Dezyderym Chłapowskim”

Pewnego pięknego, słonecznego dnia poszłam na spacer. I nigdy bym się nie spodziewała że spotka mnie tak miła przygoda. Idę drogą pomiędzy polami i nagle spotykam gen. Chłapowskiego.

Bardzo się zdziwiłam, bo myślałam, że on już nie żyje ale wydawał się prawdziwy. Zapytałam go skąd się wziął w mojej miejscowości, a on odpowiedział że tu mieszka. Zaproponował, że zabierze mnie w przeszłość. Pociągnął mnie za rękę i wskoczyliśmy do jakiejś wielkiej dziury. Za chwilę znaleźliśmy się w naprzeciwko pałacu w Turwi. Było to w parku. Generał zabrał mnie na spacer po parku. Przy jednym ze stawów znajdowała się harcówka czyli dom dla harcerzy. Po wejściu przez małe drzwi zobaczyłam skromne, ale piękne wnętrze, w którym znajdowały się małe krzesełka, stoliki i łóżka.

Potem ruszyliśmy drogą w kierunku folwarku. Na podwórzu stały konie z bryczkami. Wsiedliśmy do jednej z nich a pan furman ruszył.  Jadąc przez wieś wyjechaliśmy do lasu. Objechaliśmy pola generała i podziwialiśmy piękną przyrodę, pasy śródpolnych zadrzewień, dzikie kaczki i stada owiec pasące się na pastwiskach. Zmożeni długotrwałą wędrówką usłyszeliśmy dźwięk dzwonu kaplicy. Żwawo ruszyliśmy w kierunku Turwi. Minęliśmy kasztany o rozłożystych liściach, które znienacka okazały się niby-bramą do iście nieskażonego harmiderem i hałasem świata. W bujnym poszyciu, oprócz spróchniałych badyli i minichoinek rosło też co niemiara kwiatów o jaskrawożółtych, lilaróż i czerwono-białych płatkach. Wszerz i wzdłuż rozpościerały się zielone łąki, tworząc kobierzec. Dojechaliśmy do kaplicy i gdy do niej weszliśmy wszystko zniknęło, a ja znów byłam na polnej dróżce…

Do tej pory zastanawiam  się, czy to zdarzyło się naprawdę, czy był to sen. Mimo wszystko bardzo miło wspominam tę przygodę.

Scenki napisane przez Krystynę Nowak z okazji obchodów Świąt Patrona w latach 2008-10 

W domu Brońców

Rozmowa sióstr Grudzińskich: Antoniny (przyszłej żony Dezyderego Chłapowskiego) i Joanny (żony Wielkiego Księcia Konstantego)

IMG_0026

  • Witajcie moje drogie siostry
  • Witaj, Antoinete
  • Słyszałyśmy, że pan Dezydery Chłapowski poprosił Cię o rękę…
  • Tak, ale nasza maman nie za bardzo się na to zgadza. Wiecie, że już raz odmówiła.
  • A co na to nasz ojciec?
  • Tatko nic nie ma przeciw panu Dezyderemu. Wie, że to zacny i odpowiedzialny człowiek. Ojczym również… Ale moja droga Żanetko, i twój mąż Wielki Książę Konstanty musi udzielić na nasz ślub zezwolenia.
  •  Pomogę ci kochana Antoinetko z całego serca. Już moja w tym głowa, aby wszystko odbyło się po waszej myśli. Mniemam, że Konstanty zechce mnie wysłuchać.
  • Wiecie moje drogie, że ani ja ani pan Dezydery nie chcielibyśmy postępować wbrew woli tych, którym winniśmy posłuszeństwo.
  • Wierzę moja droga Antoinetko, że już niedługo będziesz zażywać takiego szczęścia małżeńskiego jak nasza Józia z hrabią Wacławem.
  • Obyś miała rację.

Zamiana herbu na zegar

Scenka pokazująca fakt zamiany tarczy herbowej na pałacu w Turwi. W scence uczestniczą: Dezydery, jego ojciec-Józef Chłapowski oraz córka Zofia

IMG_4618

Dezydery [Adaś]

Pamiętajcie, aby ostrożnie ten zegar zamontować.

Ojciec [Szymon]

Cóż to za pomysł synu? Szlachectwa się swego wyrzekasz?

Dezydery [Adaś]

Nie ojcze, nie wyrzekam się. Ale widzisz, nie chcę, aby herb, dawał mi tytuł bez żadnego starania z mojej strony. Nie chciałbym żyć w cieniu sławy swoich przodków.

Ojciec [Szymon]

Co masz na myśli, synu? Czy uważasz, że nie należy pamiętać o swoich korzeniach?

Dezydery [Adaś]

Przeciwnie. Ale w herbie jest zamknięta przeszłość, a patrząc na niego myślimy o tym, co minęło, a nie o tym, co przyjdzie.

Ojciec [Szymon]

Ale dlaczego zegar?

Dezydery [Adaś]

Zegar przypomina, że każda chwila jest już miniona i nigdy nie wróci. Nie wolno nam marnować czasu. Chciałbym, aby wszyscy o tym pamiętali.

Wszyscy

Będziemy o tym pamiętać.

Dezydery [Adaś]

A wam dziękuję,  wykonaliście kawał dobrej roboty!

Zosia [Paulinka]

Tatku, a może zbudowałbyś jeszcze kaplicę?

Dezydery [Adaś]

A wiesz Zosiu, że to może być całkiem dobry pomysł?!

Obiad z Napoleonem  w towarzystwie marszałka Aleksandra Berthier

   –   Wasza Cesarska Wysokość, przybył podporucznik Chłapowski.

–  Cesarzu, dziękuję za zaproszenie. Wielki to dla mnie zaszczyt.

–   Zaimponowałeś mi pan swoją rezolutnością pod Konarzewem, twoje słowa; Polak przejdzie wszędzie, zabrzmiały bardzo dumie. Potrzeba nam takich zdecydowanych ludzi. Ile to liczysz sobie lat?

–  Osiemnaście, wasza wysokość.

– No, no dobrze się zapowiadasz. Skąd pochodzisz , młodzieńcze?

–   Mówiłem waszej wysokości, że rodzina pana Chłapowskiego pochodzi z Turwi, jakieś 50 km stąd.

–   Mój ojciec jest starostą kościańskim.

–  A gdzie pobierałeś nauki?

–  Uczyłem się w kolegium pijarskim w Rydzynie.

–  I czegóż to się tam nauczyłeś?

–   Do gustu przypadła mi szczególnie matematyka i nauki przyrodnicze, które wykładano tam na wysokim poziomie. Ale przede wszystkim interesuje mnie historia. Dużo czytałem o minionych wojnach. Podoba mi się         wojskowe, ascetyczne Zycie, pełne niewygód i niebezpieczeństw.

–   Takich ludzi nam właśnie potrzeba. Słyszałem żeś służył w pruskim pułku Brusewitza.

–   Istotnie ojciec zapisał mnie do pułku dragonów, ale w koszarach przebywałem tylko 6 tygodni w roku na czas ćwiczeń wiosennych i jesiennych. Resztę czasu spędzałem w Berlinie, gdzie studiowałem.

–  Czego nauczyli cię w pułku dragonów?

–   W regimencie uczyliśmy się musztry i obrotów kawalerii, znam też zasady służby w piechocie.

–   A co powiesz o pruskim wojsku?

–   Panuje tam rygorystyczna dyscyplina, ale wartości bojowej pruskiego wojska nie oceniam zbyt wysoko. 2/5 armii to żołnierze zaciężni nie pochodzący z Prus.

–   Widzę że mamy podobne spostrzeżenia… Mówiłeś pan o studiach w Berlinie. Co studiowałeś?

–   Studiowałem w akademii artylerii. Wykładało tam wielu wybitnych oficerów artylerii i inżynierii. Niestety wojna francusko-pruska przerwała moją naukę, a jeszcze wcześniej ojciec wypisał mnie z pruskiego pułku.

–   No dobrze, mości Klaposki , to teraz zegnam pana. Ufam, że przyjdzie nam się jeszcze spotkać.

–   Dziękuję Wasza Cesarska Mość za zaszczyt, jaki mnie spotkał. Odmeldowuję się.

Wybrane listy i wiersze napisane przez naszych uczniów z okazji 135. rocznicy śmierci Chłapowskiego

Turew, 27.03.2014

Drogi Patronie!

Nazywam się Nikola Woźniak i zawsze chciałam Cię poznać. Jestem uczennicą szkoły w Turwi, której jesteś Patronem. Bardzo jestem z tego dumna. Interesuję się historią Twojego życia. To niesamowite, że znałeś cesarza napoleona! Trochę Ci zazdroszczę, ponieważ otrzymałeś Krzyż Virtuti Militari, też bym taki chciała!

Często chodzę na spacery do parku i podziwiam pałac w którym mieszkałeś. Czasem chciałabym się przejść do dawnych czasów, żeby spacerować w tych pięknych długich sukniach jak księżniczka…

W parku przy Twoim pałacu najpiękniej jest na wiosnę, gdy rozkwitają śnieżyce i forsycje. Dzięki Tobie mamy w Turwi piękne miejsce na rodzinne spacery.

Kończę już ten list i dziękuję Ci bardzo za wszystko, co zrobiłeś.

Pozdrawiam

Nikola Woźniak

Drogi Generale Chłapowski!

 

Piszę do Ciebie wyrażając podziękowanie za wszystko, czego dokonałeś jako żołnierz i jako właściciel ziemski. Twoje 91-letnie życie przebiegało w trudnym i burzliwym dla Polski okresie. Był to czas utraty niepodległości, walki zbrojnej i wytężonej pracy na roli. Byłeś żołnierzem u boku Napoleona i uczestnikiem Powstania Listopadowego. Rozwinąłeś metody gospodarowania na roli i w prowadziłeś nowe. Uruchomiłeś cukrownię w Turwi, która była jedną z największych w Wielkopolsce. Prowadziłeś też browar i gorzelnię. Prowadzona pod Twoim bacznym okiem szkoła rolnicza w Turwi uczyła nowoczesnych metod gospodarowania i była też szkołą wychowania patriotycznego oraz krzewiła ideę pracy organicznej. Za to wszystko serdecznie Ci Generale Chłapowski bardzo dziękuję.

Jakub Woźny

Kto to taki

Każde dziecko w szkole wie
i zaraz nam powie,
kto patronem naszej szkoły jest
i zrobimy tej osobie miły gest.

By przypomnieć kogoś ciekawego
o kim będziemy rozmawiać kolego?
Tak, już wiesz i ja to wiem.
Zaraz wam wszystkim powiem.

Mieszkał w Turwi nieopodal lasku
w pięknym pałacu, co naszej wsi dodawał blasku.
Lubił rolnictwo, nowości i zieleń
sadził więc pasy zadrzewień.

Miały one być osłoną wiatrochronną pól
niby mieszkał w pałacu jak zamożny król,
ale tak naprawdę mowa tu o skromnym człowieku,
który żył godnie i mądrze, dożył sędziwego wieku.

Karolina Konieczna

 

Za patrona naszej szkoły
generała Chłapowskiego mamy.
Dezydery nowości w rolnictwie wprowadził
w Turwi wśród pól drzewa zasadził.
Jesteśmy dumni, że tu mieszkamy
i wszystkich znajomych
na spacerek do parku zapraszamy.

Magda Jankiewicz

 

Jak miło jest mieszkać
w tak pięknej okolicy,
gdzie kiedyś sam Dezydery Chłapowski
stworzył piękny świat rolniczy.
Budował domy, uprawiał rolę, sadził rośliny,
abyśmy i my dziś mogli
cieszyć się pięknem tej gminy.

Natalia Skorupska

 

 Biografia Chłapowskiego w pigułce

135 lat po śmierci Chłapowskiego 
 
Generał Chłapowski był mieszkańcem naszej wioski.Tego dziewiętnastowiecznego generaław 1979 roku nasza szkoła na swego patrona wybrała. 

Jego zasługi to rozwój rolnictwa

jesteśmy dumni z takiego dziedzictwa.

 

Jako dziecko jeździł konno i biegał po parku

bawił się, jak my dzisiaj, w niejednym jego zakamarku.

Stare dęby o utraconej polskości mu śpiewały

do ćwiczeń wojskowych i walki o Polskę zachęcały.

 

Ojciec Józef do instytutu artylerii go skierował

tam młodziutki Dezydery swoją żołnierską karierę budował.

Jako młody podporucznik wywarł na cesarzu francuskim dobre wrażenie

służba u boku Napoleona to dla niego ogromne wyróżnienie.

 

Był adiutantem i zaufanym oficerem,

z Bonaparte i Dąbrowskim

kolejne europejskie miasta zajmowali

zdobył sławę, zaszczyty i order Virtuti Militari.

 

Aż przyszedł kres

jego wojskowej misji

po sześciu latach trudnej służby

podał się do dymisji.

 

Wrócił w rodzinne turewskie strony

od ojca kupił majątek strasznie zadłużony.

Postanowił więc uczyć się gospodarowania

zaczął od najlepszych majątków Anglii i Szkocji poznawania.

 

Sprowadzał nowoczesne maszyny,

narzędzia, zwierzęta hodowlane, pożyteczne rośliny.

Dzielił pola, sadził wiatrochronne pasy

zagospodarowywał nieużytki, dbał o lasy.

Ciężko uczył się i pracował aż zadłużony majątek

w dziesięć lat rozwinął i odbudował.

 

Poślubił piękną i stateczną Antoninę,

miał z nią pięcioro dzieci:

Stasia, Tadzia, Zosię, Kazia i Józefę

stanowili wzorową i kochającą się rodzinę.

 

W 1830 roku gdy Polska potrzebowała żołnierza doświadczonego.

przystąpił do powstania listopadowego,

Za udział w powstaniu więzieniem go ukarano

i karę wysokiej grzywny dano.

 

W więzieniu książkę „O rolnictwie” napisał,

czym wielką wdzięczność swych rodaków zyskał.

Przebudował pałac, postawił kaplicę

wyczulony i dbały o całą okolicę.

 

Szkółkę Niedzielną i inne publikacje wydawał.

Swoim doświadczeniem chętnie się dzielił

marzenie o szkole rolniczej w Turwi

skutecznie w życie wcielił.

 

Swoje długie życie

nasz patron przeżył skromnie, mądrze, pracowicie.

Żołnierza, Polaka, ojca i męża był wzorem

oraz nowoczesnego rolnictwa prekursorem.

 

Choć od śmierci jego dziś 135 lat mija

pamięć o Dezyderym Chłapowskim trwa i się rozwija.

 

Krystyna Nowak

 

 

 
 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: